Hotel wkomponowany w miasto

Widok z okien restauracji i hotelowych pokoi zapiera dech. W dole Odra, zielone tereny nadbrzeżne, Most Piastowski, Zaodrze. Lepszą lokalizację trudno sobie w Opolu wymarzyć. To ona była jednym z powodów, dla których znany opolski inwestor Mariusz Wójcicki zdecydował się na budowę w tym miejscu butikowego hotelu Piano.


Powodem nie jedynym, bo jak mówi sam zainteresowany, na decyzję o powstaniu obiektu wpłynęła możliwość pozyskania unijnych dotacji. - Nie mogę powiedzieć, że zawodowo nie czułem się spełniony. Nowe wyzwanie właściwie do niczego nie było mnie potrzebne. Ale szkoda było nie skorzystać z unijnych funduszy. Gdyby nie one, pewnie nie porwałbym się na budowę hotelu  - wyznaje szczerze Mariusz Wójcicki.

 

Autorem projektu architektonicznego hotelu Piano jest utytułowany opolski architekt Mirosław Palej, który z wielkim entuzjazmem podszedł do zadania. Wymagało ono niemałego wysiłku, zważywszy ze do dyspozycji była niewielka działka (335 mkw), ograniczona z jednej strony Odrą. A hotel miał być ulokowany w strefie zero czyli pod ścisłym nadzorem konserwatora zabytków.

 

Budowa obiektu trwała cztery lata i wymagała niemal ekwilibrystyki. Oprócz ograniczeń związanych z rzeką zamknięta była wówczas ulica Barlickiego, a wyjazd od strony Ostrówka utrudniał maszynom budowlanym tunel.

 

Beton na budowę dostarczany więc był żurawiem z ulicy Piastowskiej. Ze względu na obecność wody trzeba było obiekt posadzić na 20 palach. Niełatwą inwestycję udało się sfinalizować dzięki m.in. wyspecjalizowanym firmom budowlanym Jana Dudzika i kilku innym.

 

Aranżacje wnętrz w stylu lat 20- 30-tych ubiegłego wieku wykonała wrocławska firma Ami-Decor. W efekcie powstało 10 pokoi (25 miejsc noclegowych), klimatyczna restauracja, pub na wysokości lustra wody. Wszystko umieszczone na powierzchni 1000 metrów kwadratowych i pięciu kondygnacjach - jednej podziemnej i czterech nadziemnych. To było absolutne maksimum, miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie przewidywał w tym miejscu wyższej zabudowy.

 

Właściciel ze swoich finansów zagospodarował przylegający do hotelu parking. Miasto, które jest właścicielem terenu zgodziło się by mógł za to dzierżawić jeden sektor.

 

Skąd nazwa Piano? - To pomysł mojej córki Agaty. Argumentowała, że nazwa jest krótka, łatwa do zapamiętania nawet dla cudzoziemców, adekwatna do obiektu i otoczenia - pobliskiego Amfiteatru. Oznacza spokój, wyciszenie. I właśnie to serwujemy naszym gościom - relaks, odpoczynek, miejsce, gdzie mile mogą spędzić czas - mówi Brygida Jakimiak, żona Mariusza Wójcickiego, zarządzająca hotelem

 

Piano właśnie uzyskał czwartą gwiazdkę. Właściciele twierdzą, że od początku w tą czwartą gwiazdkę celowali. Dzięki unijnym funduszom udało się wypracować wysoki standard zarówno w wyposażeniu pokoi hotelowych, jak i kuchni, restauracji. Spełnić trzeba było prawie sto kryteriów, by uzyskać tak wysoki poziom usług. Hotel wypełnia też wiele wymogów ekologicznych - napowietrzne pompy ciepła grzeją wodę użytkową i dogrzewają pomieszczenia, rekuperatory pozwalają odzyskać część ciepła, zainstalowany w kuchni separator tłuszczu sprawia, że nie przedostają się one do ścieków komunalnych.

 

Pani Brygida w sąsiedztwie hotelu założyła ogródek lawendowy. Poduszeczki z suszem pachną w pokojach gości.

 

Piano, choć na opolskim rynku funkcjonuje od niedawna, zdobył już Top Markę, a w opinii internautów jest liderem wśród opolskich hoteli.

 

Źródło: Opolskie Wiadomości Regionalne